Z Dziennika-26.03.2012 / 2013-10-18

"Zmarł mój Przyjaciel-Stanisław Piro.

Mój osobisty Anioł.

Mój drogi Piro.

Witałeś mnie przez 4 lata pogodnymi słowy:"Witam pana jak najserdeczniej".

Ty-chodzące dobro i balsam na samotną duszę.Myślę,że nie do końca byłeś świadomy swej

samotności.Pogodzony ze sobą w drugim widziałeś raj,pełen zachwytu nad innością,talentem maluczkich.

W napięciu czekałem na Twoje recenzje kolejnych moich płócien i z zapartym tchem słuchałem refleksji na temat globalnych problemów ludzkości,jakie przede mną roztaczałeś.Przebywało się z Tobą dobrze,pięknie,ciepło.

Powietrze pulsowało od magii wspólnych spotkań.Byłeś prawdziwie uważny i skupiony w obliczu spotkania z nowo poznanym człowiekiem czy z prawdziwą sztuką.

Drogi Piro,

Dedykuję Ci mój kolejny obraz p.t."Pieta",po tym jak we śnie odwiedziłeś mnie po śmierci z radosnym okrzykiem-"Ja żyję!".

Widziałem jak słabłeś,zanikałeś,jak stawałeś się milczący wobec pojawiąjącej się granicy,

którą musisz przekroczyć-z Życia do Śmierci.Jako witalny agnostyk,nie byłeś na to przygotowany.

Przygnieciony ciężarem cierpienia,buntowałeś się.Nie mogłeś się pogodzić ze słabością ciała.

Słowa,które wypowiadałeś w trakcie cierpień związanych z chorobą,obracały się wokół Osoby

Jezusa.Słyszałem jednocześnie podziw i żal.

Drogi Piro,

Twoje ciało,ręce,włosy,były mi bliskie i dobre jak Ciało umęczonego Jezusa."



powrót